Mam opowiadać obcemu typowi z policji o życiowej traumie sprzed lat tylko po to, żeby za pół roku dostać pismo o umożeniu śledztwa?

Dotarło do mnie, że to był gwałt, po jakimś roku – wcześniej sama się obwiniałam, że może niewystarczająco protestowałam, że może dwudzieste “nie” to byłoby już to, które by do niego dotarło, itd.

Kolejne dwa lata zajęło mi ogarnięcie się z tym doświadczeniem we własnej głowie. Nie znałam nazwiska tego chłopaka, nie znałam adresu. Więc co, mam opowiadać obcemu typowi z policji o życiowej traumie sprzed lat tylko po to, żeby za pół roku dostać pismo o umożeniu śledztwa? Bez sensu.

Aleksandra